Wsparcie dla pomajdanej Ukrainy nadchodzi nawet ze strony prosowieckiego Ruchu Palikota. Dotarły do nas niesprawdzone wiadomości, że posłanka Anna Grodzka przyłączyła się do kampanii "Nie daje Ruskiemu". To z pewnością dobije Rosjan.

Skończyły się żarty. Bojkot ekonomiczny Rosji to mały pikuś w porównaniu z bojkotem zarządzonym przez grupę ukraińskich dziennikarek i aktywistek w ramach akcji pod nazwą "Nie daj Ruskiemu". "Trzeba zwalczać przeciwnika w każdy sposób" krzyczą w mediach młode Ukrainki które odmawiają seksu Rosjanom.

W ramach polsko-ukraińskiej kobiecej solidarności do bojkotu przyłączyła się podobno posłanka Anna Grodzka. Nie są to na razie sprawdzone wiadomości (wciąż sprawdzamy wiarygodność powyższego zdjęcia). Ale jeżeli ta informacja miałaby się potwierdzić, to po takim ciosie Rosjanie długo nie wytrzymają i szybko oddadzą Krym.

Wątpimy jednak, że do akcji posłanki Anny Grodzkiej przyłączy się jej partyjny mentor i przyjaciel Janusz Palikot, który jeszcze nie tak dawno pisał płomienne listy do Władimira Putina:

http://monsieurb.neon24.pl/post/65465,palikot-pisze-do-putina 

Podejrzewamy jednak, że bojkot zarządzony podobno przez Annę Grodzką dużo ją nie kosztuje. Pamiętamy, że rok temu pani Ania wyznała w prasie, że nie ma mężczyzny który by jej odpowiadał. Cytujemy złote słowa posłanki Grodzkiej:

"(...) Musiałby być ode mnie wyższy (...) inteligentniejszy - musiałby mnie swoją inteligencją zachwycić, musiałby być czuły, wrażliwy, i no właśnie nie, powiedzmy, nie macho. No i gdzie pan znajdzie takiego faceta?"

No tak, wyższy od Ani Grodzkiej jest chyba tylko Witalij Kliczko, ale on jest już zajęty, zarówno osobiście jak i politycznie.

 

Januszek chyba raczej nie przyłączy się do antyrosyjskiego bojkotu Ani