Izraelska spółka PRISM, w której pracuje Miś, zajmowała się w zeszłym roku kampanią wyborczą ukraińskiej kleptokratki Julii Tymoszenko. Szefem PRISM jest wyszkolona w Izraelu była analityczka antyterrorystyczna. Po co Izraelczykom Miś?

Rynek handlu końmi w III RP robi się coraz bardziej interesujący. Niemcy wspierali partię Kaszuba Tuska, francuscy masoni doradzali przy kampanii wyborczej Aleksandra (Saszy) Kwaśniewskiego a generał Gromisław Czempiński chwalił się, że był jednym z założycieli PO.

Lobbyści rożnej maści kursują po III RP od samego początku naszych "25 lat wolności". Z reguły są dyskretni, tylko czasami są hałaśliwi, tak jak ten przedstawiciel izraelskiego koncernu zbrojeniowego który parę lat temu odgrażał się polskiemu generałowi, że go wykończy.

 

Izraelczycy są aktywni w Polsce od początku naszej słynnej transformacji ustrojowej. Słynny oscylator Art-B z początku lat 90-tych był tylko powtórką podobnego systemu używanego w Izraelu w końcu lat 40-tych zeszłego wieku. Inwestorzy z Izraela zainwestowali z sukcesem w centra handlowe i sieci kin w Polsce. Oczywiście polska polityka interesuje Izraelczyków nie od wczoraj.

 

I tak oto izraelska firma "public relations" o nazwie PRISM STRATEGY GROUP (www.prismstrategygroup.com/home/) wzięła trzy miesiące temu na swoją listę płac naszego Misia Kamińskiego, któremu podwinęła się noga przy próbie powrotu do koryta w Brukseli:

 

monsieurb.neon24.pl/post/118062,wstyd-na-caly-izrael

 

Izraelski PRISM specjalizuje się w wspieraniu kampanii politycznych i wyborczych w wielu krajach, od Azerbejdżanu po Czechy. W zeszłym roku PRISM pracował na Ukrainie, nad prezydencką kampanią wyborczą kleptokratki Juli Tymoszenko. Wcześniej PRISM wspierał kampanię prezydencką Jana Fischera na Czechach. Niestety, oboje z kandydatów PRISM wybory przegrało.

 

Pechowy kandydat na prezydenta Czech, Jan Fischer, dołączył do biura PRISM w Pradze. Teraz pechowy kandydat na ponownego europosła Mis Kamiński dołączył do PRISM w Warszawie (ale ma też lobbować w Brukseli). Widać, że PRISM lubi stawiać na przegrane konie.

 

PRISM jest małą strukturą, mózgi siedzą w Tel Awiwie a ekipa jest rozmieszczona w kilku miejscach: Praga, Tel Awiw, Londyn, Nowy Jork i Waszyngton. Oficjalnym szefem PRISM jest 32-letnia Czeszka Barbara Fiala (zdjęcia poniżej), która studiowała politologię i bezpieczeństwo na prywatnym uniwersytecie w Tel Awiwie i pracowała jako analityczka w "Israel's Institute for Counter-Terrorism", którym kierowali m.in. byli szefowie sztabu izraelskiej armii.

 

Barbara Fiala od dekady zajmuje się lobbyingiem politycznym i ma bardzo wpływowych opiekunów. Jednym z nich jest znany konsultant polityczny amerykańskiej i izraelskiej prawicy, Arthur J. Finkelstein. Finkelstein doradzał nie tylko czołowym izraelskim politykom (Sharon, Netanyahu i Lieberman) ale także wielu klientom w Europie, w Albanii, Bułgarii, Kosowie, na Węgrzech i na Ukrainie:

 

en.wikipedia.org/wiki/Arthur_J._Finkelstein

 

Nie wiemy kogo Finkelstein i PRISM będą lansować na prezydenta w Polsce. Ale czy Miś jest trafnym wyborem lokalnego lobbysty? Co prawda Miś za kasę wszystko zrobi, no ale on przecież już od dawna nic znaczącego nie zrobił (poza tyciem), a jego ostatnie głośne wystąpienia medialne dotyczyły mozolnego tłumaczenia, że Radek powiedział Rostowskiemu "łaska" a nie "laska".

 

Wybór Misia pokazuje, że izraelskie służby mają o nas raczej niskie mniemanie ...
 

 

Szefowa Misia, Barbara Fiala, kursuje pomiędzy Tel Awiwem, USA i Europą

 

Permalien de l'image intégréePermalien de l'image intégrée