Dużo mówi się o trollach Putina ale bardzo mało o propagandystach opłacanych przez drugą stronę. W ciągu ostatnich dwóch lat małżonka Radka, Anne Applebaum, zarobiła 4.000.000 PLN na promowaniu demokracji i obsmarowywaniu złowrogiego Putina.

Trwa ostra walka o rząd dusz na Ukrainie. Propagandyści z obu stron frontu zimnej wojny używają wszystkich dosiępnych środków informacji i sprawdzonych rzeszy służbowych dziennikarzy, niezależnych komentatorów i anonimowych trolli. Dużo mówi się o agentach wpływu opłacanych przez Moskwę, mało o tych opłacanych przez drugą stronę.

A daleko nie musimy szukać, małżonka marszałka Radka (któremu przemówienia po angielsku pisali gentlemeni z brytyjskiego MI6) Anne Applebaum zarobiła w latach 2013-14 około 4 miliony PLN na książkach i konferencjach skoncentrowanych przede wszystkim na dowalaniu złowrogiemu czekiście Putinowi. Co jest zarobkiem godnym prezesa banku.

 

Ciekawe tylko dlaczego Applebaum siedziała cicho kiedy w Smoleńsku spadł nasz prezydencki TU-154 M a pan Bronisław poleciał migiem do Pałacu Prezydenckiego szukać aneksu do raportu o likwidacji WSI?

 

Applebaum wyjechała z Polski wkrótce po otrzymanu polskiego paszportu i dostała hojną ofertę pracy w tajemniczej londyńskiej fundacji Legatum Institute, bedącej podobno własnością równie tajemniczego miliardera z Nowej Zelandii. Wokół tej fundacji kręci się kilku nakręconych, takich jak Peter Pomerantsev czy też Michael Weiss, znany ze swojego słynnego artykułu sprzed kilkunastu miesięcy pod tytułem "Can Radek Sikorski save Europe?".

 

Pisaliśmy już o tym, że ostatnio Applebaum zaczęła także czepiać się naszego prezydenta elekta Andrzeja Dudy (podczas kiedy jej małżonek z kopyta powygaszał prezydentowi elektowi to co tylko mógł powygaszać) ale jazda na złowrogim czekiście Putinie pozostaje jej głównym zajęciem.

 

Chodzi oczywiście o rząd dusz na Ukrainie i o wprowadzenie tam demokracji jakiej świat jeszcze nie widział, nazwanej roboczo "Oligarchicznym Oświeceniem", gdzie dobry oligarcha Petro Poroszenko będzie rządził mądrze i sprawiedliwie Ukrainą tak długo, aż ta doczeka się swojego Pendolino i swojego okresu Jagiellońskiego.

 

Kilka dni temu Applebaum ujawniła w wywiadzie dla ukraińskiej telewizji Hromadske TV, że jej przyjaciele doradzają członkom ukraińskiego rządu w zakresie komunikacji. A to przypomina nam o tym, że były pracownik izraelskiej firmy wywiadowczej PRISM STRATEGY GROUP, Miś Kamiński, doradza członkom naszego rządu w zakresie komunikacji.

 

Widocznie w Kijowie, tak jak w Warszawie, każdy tubylczy mąż stanu musi mieć jakiegoś starszego i mądrzejszego za plecami, inaczej byśmy sobie z tą całą demokracją nie poradzili.

 

Tyko od czasu od czasu ciemny lud budzi się z odurzenia i daje starszym i mądrzejszym tortem w paszczu, jak jak to zdarzyło się kilka dni temu w Belgii (poniżej), gdzie protegowany potężnej masońskiej loży B'nai Brith i architekt siłowego wprowadzania demokracji w Serbii, Libii i na Ukrainie, Bernard-Henri Levy, posmakował kremu cukierniczego. Czy rewolucja wisi w powietrzu?

 

Pamiętamy przecież że w 1792 roku, kiedy francuska królowa Marie Antoinette dowiedziała się że lud nie ma chleba, powiedziała podobno "niech jedzą ciastka".

 

 

Słodko, słodko! Ojciec chrzestny puczu w Kijowie powitany tortem w Belgii