Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1771 postów 1757 komentarzy

+ Goodbye ITI + Прощай ИТИ +

Stanislas Balcerac - Z Panamy przez PRL do III RP, czyli o wpływie Wizjonerskiej Strategii Inwestowania (WSI) na Polskę -- czytaj cała prawdę całodobowo -- na mPolska24.pl oraz na Facebook / Goodbye ITI -- i myśl samodzielnie, bez TVN24

Spece od naginania procedur

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kilka tygodni temu francuski rząd nagiął kolanem procedury zamówień publicznych aby ratować fabrykę Alstom w Belfort i zamówił w tydzień - bez przetargu - 15 pociągów TGV za 500 mln Euro. Bo oni mogą bez przetargu, ale my już nie.

Patrząc na dzisiejszą Unię Europejską nasuwa się nam ciągle na myśl stare ludowe powiedzenie "co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie". Kilka tygodni temu francuski rząd w podskokach zamówił bez przetargu 15 szybkich pociągów TGV, aby ratować przed zamknięciem fabrykę Alstom w Belforcie (400 miejsc pracy). Za 500 milionów Euro. Bo zbliżają się wybory prezydenckie.

 

W tym celu nagięto kolanem francuskie i unije procedury zamówień publicznych. Zamówione bez przetargu szybkie pociągi zastąpią wolne pociągi Corail, które jeżdżą po nie szybkich torach. Szybki pociąg TGV kosztuje ponad 30 mln Euro czyli dwa razy drożnej niż pociąg Corail. Czyli Francuzi poszli za pomysłami Platformy i zafundowali sobie takie polskie Pendolino:

 

www.pb.pl/4636130,64523,francja-zamowi-pociagi-ktorych-nie-potrzebuje

 

We Francji nikt nawet nie beknął na ten temat. Ale kiedy u nas MON ministra Macierewicza zamówiło w procedurze przewidzianej przez prawo bez przetargu 21 helikopterów Black Hawk, to z miejsca zaczęło się lamentowanie i gdakanie, tam gdzie zawsze. W "Gazecie Wyborczej" dyżurny dziennikarz Paweł Wroński wyskoczył dzisiaj z tekstem, że (cytat) "szef MON zamiast trzymać się zasad, tworzy reguły własne". A właśnie że nie, ponieważ taki tryb zakupu helikopterów jest przewidziany przez prawo.

 

Ale fakty nie są dla "Wyborczej" ważne. Co by nie robił rząd Beaty Szydło, to będzie złe. Za to Francuzi czy Niemcy mogą spoko naginać kolanem swoje własne prawo lub prawo unijne (Schengen, Dublin), "Wyborcza" będzie temu tylko przyklaskiwać z zachwytem, w imię zakompleksionego prowincjusza olśnionego europejskością.

 

Dziennikarz Wroński napisał też przy okazji złote słowa (cytat) "częste procedury omijania przetargów, szczególnie w sferze obronnej, dają niebywałą pożywkę dla korupcji". My pójdziemy nawet dalej – często przetargi w sferze obronnej dają niebywałą pożywkę dla korupcji. Dlatego warto zbadać rentgenem wszystkie dokumenty platformerskego kontraktu na Caracale. Bo tak się składa, że pewne "zasady zobowiązują" dziwnie często tych, którzy mają przyklejony do ust slogan "warto być przyzwoitym".

 

  

Spece od procedur - ale im Paweł Wroński z "Wyborczej" na ręce nie patrzy

 
Image result for francois hollande porte avion
 

Francuski cud – 15 pociągów zamówionych w tydzień i bez przetargu

 
Image result for commande tgv alstom 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Skoro tak to proszę wyrazić swoje stanowisko w tej sprawie. Pozdrawiam. http://www.superstacja.tv/program/nie-ma-zartow-tomasz-piatek,6424078/
  • @Repsol 17:47:55
    Niestety, Eliza Michalik to propagandystka.
  • @Stanislas Balcerac 18:01:01
    Antek Pazuzu i lobbysta Alfonse D'Amato, były senatorem USA
  • @Stanislas Balcerac 18:01:01
    Wiem doskonale ,ale ja nie pytam o oprawę tylko o treść .Pozdrawiam.
  • Autor
    Mr.Balcerac, z Alstomem jest wszystko ok. To ponad stuletnia fabryka produkujaca pociagi. Okazalo sie, ze nowy zarzad postanowil "zlikwidowac" zaklad i przeniesc produkcje lokomotyw do pobliskiej Alzacji ( 400 pracpwnikow na bruk). Wszczal sie alarm, lokalni politycy zaczeli apelowac w Paryzu ( rzad francuski ma udzial akcji w Alstomie) i okazalo sie , ze mozna wspomoc rodzinny przemysl. Krytykowano posuniecie francuskich kolei ( SNCF), ktore zamowily nowe pociagi u firmy kanadyjskiej ( wlasnie z takiego " oplacalnego" przetargu )...Czyli mozna wspomagac rodzinny przemysl, bronic wlasna technologie i ratowac miejsca pracy!
    Zamiast wiec ganic Francuzow, nalezaloby isc w ich slady i wspomagac polski przemysl ( o ile jeszcze taki sie ostal ) !!
    Dodam, ze dobrze znam sprawe, bowiem mieszkam niedaleko i nasluchalam sie dlugich dyskusji oraz wywiadow ( w radiu ) na temat ratowania Alstomu...W gre wchodzi takze lokalny uniwersytet techniczny, ktory ksztalci kadry ( inzynierow), rozwoj miasta Belfortu ( 400 pracownikow mniej to mniej konsumentow) oraz walka o reindustrializacje Francji .
    https://www.youtube.com/watch?v=5g3oXt7uDww
    ://www.youtube.com/watch?v=zhttpsOrmUtJzu4c

    https://www.youtube.com/watch?v=G9vcQ9Vl_MM
    https://www.youtube.com/watch?v=8OUhPCpApyM
  • @babaraba 00:20:43
    https://www.youtube.com/watch?v=5SPhYJHFxmo
    https://www.youtube.com/watch?v=1C02bRWf-Xs - pracownicy alstomu jada manifestowac w Paryzu!
    Rzad ( panstwo) francuski ma 20% udzialu akcji Alstomu !!! Niektorzy chcieli znacjonalizowac calkowicie zaklady ...

    https://www.youtube.com/watch?v=zOrmUtJzu4c
    https://www.youtube.com/watch?v=mwAnPGR75rI
  • @Repsol 17:47:55
    Szczerze powiedziawszy dziwię się Francuzom, że zerwali negocjacje kontraktu, który był warty 13,5 mld zł., a więc ok. 3 mld euro. w sytuacji, gdy firma AH znajduje się - o ile mi wiadomo - w niezbyt dobrej kondycji finansowej ..."Sprawa dotyczy sprzedaży turbin słonecznych w latach 2002-2010. Według Amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości, koncern ALSTOM wydal „na wsparcie” 75 mln dolarów, przy kontraktach wartych 4 mld dolarów."

    kary "za korupcję urzędników w Chinach, Indiach, Egipcie, Arabii Saudyjskiej, Indonezji, Wysp Bahama,"

    http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/1333231,Alstom-producent-Pendolino-zaplaci-772-mln-dolarow-kary-za-lapowki

    Jeśli to jest schemat działania koncernów fracuskich
    to 13,5mld ZŁ = ok 3,5 mln $$

    Tak więc przy kontrakcie na karakony łapówka dla różnych urzędników w Polsce mogła być podobna.

    Skąd biorcy z PO-PSL NIErządu wezmą teraz powiedzmy 30 mln $$ [ połowa przed dostawą ], jak od wzięcia upłynęło już ok 16 miesięcy.
    Pain in ass.
    A Leon Zawodowiec pakuje walizkę .
    Tych mądrali z PO należy spytać kto i jaką wziął wziątkę? I kiedy odda Francuzom? Swoją drogą politykom PO polecam wypowiedź "ojca założyciela" czyli gen. Gromosława Czempińskiego, który w kwietniu ubiegłego roku w TVP Info powiedział: "Od dawna było wiadomo, że system, w który wyposażone są śmigłowce Caracal jest przestarzały. Te helikoptery nie mają systemu samoobrony, czyli są bezbronne w obliczu nowoczesnej broni, którą nosi pojedynczy żołnierz". Tak więc PO nie tylko, że prowadziła politykę "na kolanach", ale i musiała - jeżeli wierzyć słowom gen. Czempińskiego - mocno uderzyć się w głowę, zanim przystąpiła do rozmów z Francuzami.
  • @Repsol 17:47:55
    Oto jak kupowali CASY i o tym się nie mówi a powinno http://www.niewygodne.info.pl/artykul7/03351--Kosztowna-CASA-od-Airbus-Military.htm
  • @Repsol 18:32:35
    http://www.mpolska24.pl/public/images/blogs/00d1185d03b03693653b82436f48f8f0.png
  • @kfakfa 18:11:01
    A powiedz mądralo ile kosztuje godzina lotu tego Caracala, a ile Black Hawka. To jest 11,6 tyś $ do 2,3 tyś $ więc te karakany możesz sobie wsadzić wiesz gdzie. W tej cenie to i tak dwa Black Hawki zabiorą więcej osób i mniej spalą, i co ty chcesz porównywać. Koszt lotu też ważny, możliwość uzbrojenia takiej jednostki nie mniej!
    Tutaj Caracal uzbrojony - zły dźwięk, ale widać uzbrojenie:
    https://www.youtube.com/watch?v=dCr3UQsXx0MTutaj Black Hawk, w Kielcach (większość czasu prezenter skutecznie zasłania minigun M-134), potem na Anakondzie 2016:
    warto posłuchać też!
    https://www.youtube.com/watch?v=0N7Hx0GBXM4
    https://www.youtube.com/watch?v=JbcX8KQnsjU
  • @kula Lis 66 14:22:10
    No nie do końca to prawda , jak zwykle niedojdy urabiają opinię publiczną .Warto posłuchać .Pozdrawiam. https://www.youtube.com/watch?v=MyToUA7SAlU
  • @Repsol 15:31:15
    Nie ośmieszaj się, jeżeli ten koleś z linku nie jest dla ciebie niedojdą, to masz bardzo spaczony obraz tego, kto miałby być tutaj "dojdą".
    To, że w ogóle ktoś ogląda tego typa i jego programiki dla gospodyń domowych i blokersów śniących o karierze zupoka, bardzo kiepsko świadczy o poziomie w wiedzy w Narodzie,
    Sam wyłączyłem, kiedy ten przymuł, w swoim "urabianiu opinii publicznej", nomen-omen - posunął się do porównania zakupu skomplikowanego systemu pn. śmigłowiec do zamówienia hamburgera.
    Bla bla bla i zero konkretów.
    Tu są konkrety.
    Kula Lis wkleił tabelkę, ja wklejam suche dane z fachowego portalu Defense Industry Daily.
    Brazylia nabyła 50 śmigłowców - po 16 dla lotnictwa i marynarki - wersja lądowa wielozadaniowa, wersja morska - oczywiście "zmarynizowana", czyli przystosowana do warunków tego typu służby, oraz uzbrojona w pociski przeciwokrętowe Exocet.
    16 sztuk dla lotnictwa w wersji CSAR i 2 sztuki do przewozu VIP.
    Fabryka w Brazylii od 2016 roku ma produkować połowę komponentów.
    Dostali pełne wsparcie logistyczne i w części zamienne, oraz inwestycję w infrastrukturę fabryki Helibras w Brazylii o kwocie 400mln$.
    Coś blado wypada przy tym montownia w Łodzi..
    Wartość całego kontraktu - 5.1 miliardów reali, czyli po dzisiejszym kursie 6,2 miliarda złotych. Mniej niż połowa wartości kontraktu a la PO.
    Jeszcze raz "DID", odnośnie helikopterów dla Tajlandii - 4 EC725 w full wypasie CSAR:
    "Based on contracts elsewhere, a price of around $180-220 million seems likely".
    Spece od biznesu lotniczego oceniają wartość jednej sztuki Caracala na max 55 mln USD. Z grubsza się to pokrywa z kontraktem dla Brazylii i Indonezji.
    Ale za ..uj, ..upę i kamieni kupę nie pokrywa się to z ceną dla PO-lbantustanu, która miała wynosić 70 baniek baksów od sztuki.
    W świetle inwestycji strukturalnych w Brazylii żadna baja o wyjątkowo bogatym wsparciu logistycznym i tego typu bzdety nie jest w stanie się obronić.
    ..Szweda bo Polak się nie da.
  • @Repsol 15:31:15
    O "cackach" USA też się milczy. Kolejna wada F-35 Joint Strike Fighter...
    F-35 Joint Strike Fighter to największa porażka amerykańskich sił zbrojnych. Projekt realizowany kosztem ponad 400 miliardów dolarów wciąż nie jest w pełni gotowy, a inżynierowie co chwila wykrywają kolejne problemy związane ze sprzętem oraz oprogramowaniem. Najnowsza wada dotyczy czujników i sprawia, że maszyna nieprawidłowo rozpoznaje wroga. F-35 Joint Strike Fighter miał być najnowocześniejszym i najgroźniejszym samolotem myśliwskim w arsenale amerykańskiej armii, tymczasem na razie jest skarbonką bez dna, która pochłonęła już 400 miliardów dolarów i dalej nie widać końca prac. Najpierw przez wiele miesięcy maszyna była uziemiona, gdy okazało się, że truje pilotów, wypełniając ich system tlenowy trującym gazem. Potem pojawiły się problemy ze zbiornikiem paliwa, który w określonych warunkach mógł ulec zapłonowi. Były też kłopoty z silnikami narażające bezpieczeństwo pilotów oraz wadliwie zaprojektowane skrzydła, którymi nie zajęto się przez sześć lat, nie mówiąc już o setkach mniejszych lub większych błędów związanych z osprzętem i oprogramowaniem.
    Najnowszy problem dotyczy systemu Advanced Sensor Fusion, który praktycznie eliminuje maszynę z walki. Wspomniany system został zaprojektowany, by gromadzić dane ze wszystkich sensorów zainstalowanych w myśliwcu i prezentować je na wyświetlaczach taktycznych. Dzięki temu pilot może łatwiej zorientować się w sytuacji i efektywniej prowadzić walkę. Niestety system nie działa prawidłowo. Gdy dwa samoloty obserwują ten sam obiekt i robią to z różnych kątów, komputery nie potrafią połączyć danych w jeden wspólny obraz. Oznacza to, że pilot wprawdzie dostaje informacje, że przeciwnik gdzieś tam jest, jednak nie ma pojęcia, ile wrogich maszyn znajduje się w jego pobliżu.
    Inżynierowie marynarki oraz zespół z John Hopkins Applied Physics Lab starają się rozwiązać ten problem, jednak trochę to potrwa. Dlatego na razie piloci sterujący kosztownymi maszynami muszą latać w parach oraz mieć wyłączonych część sensorów. Wygląda więc na to, że amerykańska technologia wojskowa wcale nie jest tak doskonała, jak można by sądzić.
  • @Repsol 15:31:15
    "Podręcznikowy przykład tego, jak nie budować okrętów". Problemy superlotniskowca .... Cywilny szef US Navy przyznał, że budowa największego okrętu w historii USA, nowego superlotniskowca USS Gerald R. Ford, jest daleka od ideału. - To podręcznikowy przykład tego, jak nie budować okrętów - stwierdził Ray Mabus, cytowany przez portal breakingdefense.com. Kilka dni wcześniej ujawniono, że jednostka ma problemy z silnikami. Nowy lotniskowiec jest niemal gotowy. Miał zostać przekazany US Navy z końcem października, jednak okazało się, że data ta nie zostanie dotrzymana. Po raz kolejny. Początkowo zakładano, że okręt będzie gotowy już w 2014 roku. W silnikach coś nie gra. Powodem najnowszego opóźnienia są problemy z napędem lotniskowca. Jak pisze portal military.com, powołując się na oświadczenie kapitana Thurrai Kent, rzeczniczki asystenta sekretarza floty ds. badań, rozwoju i zakupów, chodzi o element turbin parowych generujących prąd do silników napędzających śruby. Nie sprecyzowała w nim jednak, co dokładnie nie działa tak, jak powinno. Oznajmiła jedynie, że wadliwy element trzeba wymienić i trwają nad tym prace. Termin przekazania okrętu do floty pod koniec października stał się tym samym nieaktualny. Kpt. Kent nie sprecyzowała w oświadczeniu, jaki jest nowy. Stwierdziła jedynie, że na razie wyznaczanie go byłoby "nierozważne". - Ciągle szukamy możliwości, aby wysłać USS Gerald R. Ford na morze tak szybko, jak to możliwe - zapewniła w oświadczeniu cytowanym przez portal military.com. Dodatkowo pod koniec miesiąca ma się rozpocząć analiza tego, w jaki sposób budowano nowy lotniskowiec. Ma zaowocować lekcjami na przyszłość, bo prace przy USS Gerald R. Ford nie mają opinii idealnie prowadzonych. Opóźnienie wynosi już ponad dwa lata, a koszty jego budowy zostały przekroczone o ponad dwa miliardy dolarów i wzrosły do niemal 13 miliardów. Nie licząc dodatkowych pięciu miliardów wydanych na prace badawcze. Przerost ambicji szkodzi. Teraz do krytyki przyłączył się Sekretarz Floty, czyli cywilny nadzorca US Navy, Ray Mabus. - Ford jest podręcznikowym przykładem tego, jak nie budować okrętów - stwierdził w rozmowie z dziennikarzami, którą relacjonuje portal breakingdefense.com. Jak wyjaśnił, podstawowym problemem było to, że zaczęto go fizycznie budować zanim na dobre zakończono prace badawcze i projektowe. W efekcie trzeba było wprowadzać dużo poprawek w już gotowych elementach. Jak pisze breakingdefense.com, Mabus podkreślił też, że nierozważnie zdecydowano się zastosować na okręcie "za dużo nowej i niedopracowanej technologii". Zaowocowało to dodatkowymi problemami, bo niektóre futurystyczne systemy wymagają dużo poprawek. Na przykład elektromagnetyczne katapulty dla samolotów czy system do ich wyhamowywania podczas lądowania. - Pożar już trwał, kiedy zaczęliśmy się tym zajmować, ale udało nam się zatrzymać wzrost kosztów - stwierdził sprawujący swój urząd od 2009 roku Mabus, cytowany przez portal breakingdefense.com. Dał tym samym wyraz panującej obecnie w Pentagonie filozofii, która zakłada wyhamowanie pędu do futurystycznych technologii. Wobec powolnego ograniczania budżetu wojska nacisk jest teraz kładziony na stosowanie już dopracowanych rozwiązań i twórcze ich wykorzystywanie. Źródło: breakingdefense.com, military.com Ps...Już teraz, a co dopiero za kilka lat, taki pływający lotniskowiec to będzie pływająca trumna, bo rakiety balistyczne o zasięgu większym niż samoloty z lotniskowca mogą zatopić to w kilka chwil. Choć nie zawsze przeciwnik to bogate państwo. Nie zawsze przeciwnik ma takie pociski, często przeciwnik to prymitywny partyzant na zadupiu świata. wtedy taki lotniskowiec ma rację bytu.
  • @Repsol 15:31:15
    Czechy: prokurator stawia zarzuty za kupno 4 samolotów CASA po 33 mln € /szt. twierdząc, że są przepłacone. Polska: rząd PO/PSL kupuje od Airbusa 5 takich samolotów po 42 mln € /szt. Przypomnijmy - w czerwcu 2012 roku zarządzany przez Tomasza Siemoniaka MON podpisał z Airbus Military umowę na dostawę 5 samolotów transportowych CASA za kwotę 876 mln zł, co stanowiło równowartość ok. 210 mln €. Jeden samolot kosztował ok. 42 mln €. Kontrakt nie przewidywał offsetu. Zaledwie dwa miesiące później w Czechach dochodzi do zatrzymania Vlasty Parkanovej, byłej minister obrony tego kraju. Powód? - W 2009 r. podjęła decyzję o zakupie 4 samolotów CASA za 135 mln € (33 mln €/szt.). Śledczy uznali, że przepłaciła co najmniej 22,5 mln €...

    29 czerwca 2012 roku Inspektorat Uzbrojenia MON (którym kierował wówczas Tomasz Siemoniak) poinformował, że podpisano umowę o zakupie od Airbus Military 5 wojskowych samolotów transportowych CASA C295M. Wartość umowy opiewała na kwotę 876 mln zł (równowartość ok. 210 mln €) i nie zawierała tzw. offsetu. Jak łatwo można sobie wyliczyć za jeden samolot musieliśmy zapłacić 175,2 mln zł, co stanowiło równowartość ok. 42 mln €.

    Kilka tygodni później w Czechach tamtejsza Policja Antykorupcyjna zatrzymano Vlastę Parkanovę - w latach 2007-2009 sprawującą urząd ministra obrony narodowej naszego południowego sąsiada. Zatrzymanie to miało związek z umową zakupu przez czeską armię 4 sztuk samolotów CASA C295M z 2009 roku. Kontrakt ten był wart 135 mln €, co oznacza, że za jeden samolot trzeba było wyłożyć ok. 33 mln €.
    Co istotne - śledczy z Policji Antykorupcyjnej stwierdzili, że umowa ta została przepłacona aż o 22,5 mln euro! To oznacza, że jeden samolot winien kosztować najwyżej 28 mln €.

    Czy to jest wystarczająca przesłanka, aby prześwietlić podpisany przez MON w 2012 roku kontrakt na zakup 5 samolotów od Airbus Military za cenę jednostkową w wysokości ok. 42 mln €?

    Źródło: KOLEJNE 5 C295 BEZ OFFSETU (altair.com.pl)
    Źródło: AKT OSKARŻENIA ZA C295M (altair.com.pl)
    Źródło: Czechy zwrócą samoloty CASA? "Usterki muszą zniknąć" (PolskieRadio.pl) Czeska minister obrony z zarzutami za zakup przepłaconych samolotów CASA produkowanych przez firmę wchodzącą w skład... Airbus Military. W kontekście medialnej nawalanki w/s Caracali i zerwania negocjacji offsetowych przez polski rząd z francuskim Airbusem warto wspomnieć o historii jaka miała miejsce u naszych południowych sąsiadów. Zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych postawiono tam Vlaście Parkanovej - byłej minister obrony w czasie, kiedy Czechy podejmowały decyzję o zakupie wojskowych samolotów CASA produkowanych przez EADS (część Airbus Military). Zdaniem śledczych Parkanova zgodziła się na zakup 4 samolotów przepłacając za nie 22,5 mln euro..
  • @kula Lis 66 18:35:21CDN..
    Zdaniem czeskich organów ścigania, armia naszego południowego sąsiada zakupiła 4 maszyny CASA C295M (produkowane przez EADS wchodzące w skład Airbus Military) po cenie znacznie zawyżonej, przez co państwo straciło 22,5 mln euro. Zarzuty śledczych dotyczyły tego, że Parkanova (jako minister obrony narodowej) nie zleciła ekspertyzy dotyczącej ceny zamawianych samolotów (choć była do tego zobligowana). Czyn ten został zakwalifikowany jako niedopełnienie obowiązków służbowych.

    Na marginesie odnotujmy: Rząd PO-PSL za równowartość ponad 3 mld euro wynegocjował od Airbusa zakup 50 Caracali H225M (1 Caracal za ok. 62 mln euro). Kilka miesięcy później Kuwejt za 1 mld euro wynegocjował zakup 30 Caracali (1 Caracal za ok. 33 mln euro).

    Źródło: Afera w Czechach. CASA, korupcja i seks (PolskieRadio.pl)
    Źródło: Czesi mają problemy. Zżera ich korupcja! (Fakt24.pl)
  • @Repsol 15:31:15
    Krótka historia o tym, jak Francja Izrael wystawiła. Czyli: o ważności niektórych umów i sojuszy zawieranych z Paryżem. Wokół histerii jaka zapanowała w związku z Caracalami, których od 2005 roku wyprodukowano łącznie 61 (a my mieliśmy ich kupić aż 50) warto mieć świadomość dwóch rzeczy: Francja na pierwszym miejscu zawsze stawia własny interes, szczególnie jeśli w grę wchodzi duża kasa. Stąd straszenie, że jak zrezygnujemy z wielomiliardowego zamówienia, to oni zrewidują swoje relacje z nami. Po drugie - Francja wielokrotnie wystawiała do wiatru swoich partnerów i sojuszników, co powoduje, że groźbami o "rewizji relacji" niespecjalnie powinniśmy się przejmować. W 1960 roku Francja obiecała dostarczyć Izraelowi 200 czołgów AMX-13 i 72 myśliwce Mystere. Umowa przewidywała, że sprzęt wojskowy zostanie dostarczony do Izraela w ciągu kolejnych 10 lat. Ale 2 czerwca 1967 r., na trzy dni przed wybuchem tzw. wojny 6-dniowej pomiędzy Izraelem a Egipt i Syrią, francuscy politycy postanowili zerwać wspomnianą powyżej umowę i nałożyć na Izrael embargo. Ważniejsza od współpracy wojskowej z Izraelem (polegającej na sprzedaży uzbrojenia) zaczęła być bowiem współpraca z państwami arabskimi, które jawnie Izraela nienawidziły. Ostatecznie 200 czołgów AMX, które miało trafić do Izraela, sprzedano Libii, a 50 z 72 myśliwców Mirage, za które Izrael już zapłacił, poleciało do Syrii, czyli jednego z największych wrogów Izraela. Historia ta po raz kolejny potwierdza, że Francja zawsze kierowała się własnym interesem i kiedy ryzyko było zbyt wielkie, nie podejmowała działań, do których wcześniej się zobowiązała. Tak było na początku II wojny światowej, kiedy obiecała Polsce, że jej armia zaatakuje Niemcy od zachodu, a gdy przyszło co do czego siedziała cicho w okopach. Tak samo było w 1967 roku, kiedy strategiczny sojusz wojskowy z Izraelem z dnia na dzień zamieniła na sympatię państw arabskich.

    Wystawianie do wiatru swoich partnerów i sojuszników powoduje, że groźbami o "rewizji relacji" w związku z odmową zakupu przez polski rząd francuskich Caracali, niespecjalnie powinniśmy się przejmować. W razie "W" i tak nie mielibyśmy co liczyć na francuską pomoc.

    Źródło: Sekret bogactwa Izraela (Uwazamrze.pl)
  • @Repsol
    Media we Francji są francuskie. Media w Niemczech - niemieckie. A w Polsce? Niestety, są głównie zagraniczne. Gdy zagraniczne wydawnictwa próbowały wejść na rynek pism opinii we Francji dość szybko zrozumiały, że nie mają tam czego szukać. Tak samo było w przypadku Niemiec. Próba przejęcia "Berliner Zeitung" przez zagraniczny kapitał skończyła się totalną klapą. Na Zachodzie dobrze bowiem rozumieją, że media to zbyt ważny obszar, zbyt silnie oddziałujący na poglądy i decyzje obywateli, aby wpływ na niego oddawać innym (obcym). W Polsce świadomość ta pojawiła się dopiero wówczas, gdy rynek mediów został w większości przejęty przez zagraniczny kapitał.

    Z danych publikowanych przez Związek Kontroli Dystrybucji Prasy wynika, że trzema największymi wydawcami prasy w Polsce są należące do Niemców wydawnictwa: Bauer, Ringier Axel Springer Polska oraz Polska Press Grupa. Na czwartym miejscu uplasowała się Agora (wydawca Gazety Wyborczej). Wspomniane wydawnictwa mają pozycję dominującą na polskim rynku prasy. Z ich inicjatywy ukazuje się 3/4 wszystkich drukowanych w naszym kraju egzemplarzy gazet i magazynów.

    Wydawnictwo Bauer, kontrolowane przez niemiecką grupę Bauer Media Group (głównie prasa kolorowa, poradniki, prasa dla kobiet), sprzedało w 2015 roku 239,8 mln egzemplarzy wydrukowanych przez siebie gazet. Wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska (m.in. Fakt, Newsweek), należące do niemiecko-szwajcarskiego koncernu medialnego Ringier Axel Springer Media AG, sprzedało w ubiegłym roku 116,3 mln egzemplarzy wydrukowanych przez siebie gazet. Zamykające pudło wydawnictwo Polska Press Grupa (wchodzi w skład niemieckiego koncernu Verlagsgruppe Passau) sprzedało w ubiegłym roku 93,6 mln egzemplarzy wydrukowanych przez siebie gazet. Na czwartym miejscu zestawienia uplasowała się Agora (wydawca Gazety Wyborczej). W ubiegłym roku udało się jej sprzedać 52,2 mln wydrukowanych przez siebie gazet. Totalnie odmienna sytuacja panuje we Francji i Niemczech. Kiedy w 2005 roku zagraniczny kapitał przejmował dziennik "Berliner Zeitung", w Niemczech wybuchła histeria. Protestowali dosłownie wszyscy - dziennikarze, politycy, elity intelektualne, ludzie kultury i sztuki. Wszyscy twierdzili, że nie jest dopuszczalne, aby ktoś zza granicy wpływał na poglądy niemieckiej opinii publicznej. Zagraniczny inwestor w końcu odpuścił i odsprzedał swoje udziały spółce z Kolonii.

    We Francji z kolei istnieją ustawowe ograniczenia w zakresie możliwości kontrolowania mediów przez kapitał zagraniczny. W ich efekcie przedsiębiorstwa prasowe wydające ogólnokrajowe dzienniki w praktyce muszą być kontrolowane przez rodzimy kapitał. Obecność kapitału zagranicznego ograniczono w tym przypadku do zaledwie 20 proc. udziałów.

    Na Zachodzie dobrze rozumieją, że media to zbyt ważny obszar, zbyt silnie wpływający na poglądy i działania obywateli, aby wpływ na niego oddawać innym (obcym). W Polsce świadomość ta pojawiła się dopiero wówczas, gdy rynek mediów został w większości przejęty przez zagraniczny kapitał.

    Źródło: Bauer ciągle największym wydawcą prasy w Polsce, dalej RASP i Polska Press (WirtualneMedia.pl)
    Źródło: Chcieli być jak Bauer w Polsce i założyli gazetę w Niemczech. Szybko zrobiono z nimi porządek (NaTemat.pl)
    Czytaj także: Do kogo należą media we Francji? (WszystkoCoNajwazniejsze.pl)
  • @Repsol 15:31:15
    Francuskie media już wprost podają, że przetarg na Caracale dla polskiej armii miał być swojego rodzaju rekompensatą za to, że Francja nie sprzeda Rosji okrętów Mistral. Gdyby się okazało, że był to rodzaj transakcji wiązanej, to dla Platformy Obywatelskiej byłby to bardzo poważny problem. Oznaczałoby to, mówiąc kolokwialnie, ustawienie przetargu pod konkretnego oferenta, a to jest przestępstwo uważa Michał Dworczyk, poseł Prawa i Sprawiedliwości. Rosja miała kupić od Francuzów okręty desantowe typu Mistral. Do finalizacji umowy jednak nie doszło. Ostatecznie strona francuska pod naciskiem opinii międzynarodowej zerwała kontrakt na początku sierpnia 2014 roku w związku z konfliktem rozpętanym przez Rosjan na Ukrainie. Teraz media znad Sekwany mówią otwarcie, że przetarg na Caracale dla Polski miał zrekompensować Francji straty. Spróbowaliśmy zapytać o doniesienia francuskich mediów Cezarego Grabarczyka z Platformy Obywatelskiej – za rządów koalicji PO-PSL ministra infrastruktury, a później ministra sprawiedliwości – jednak bez skutku. Grabarczyk na pytanie odpowiedzieć nie chciał. Powtarzał mniej więcej to samo, co inni politycy PO – że rezygnacja z Caracali to skandal i w związku z tym nie ma się co dziwić, „że we Francji narasta oburzenie”. I choć nasza reporterka zadawała pytanie kilkakrotnie, odpowiedzi się nie doczekała.
    Natomiast zdaniem posła Prawa i Sprawiedliwości Michała Dworczyka, sprawie warto się przyjrzeć. Ewidentnie zaczyna się rysować problem. Dlatego, że jeżeli francuskie media uparcie powtarzają, że była to transakcja wiązana, jeżeli tego francuscy politycy, ani sam Airbus, nie dementują, to należy sobie postawić pytanie czy rzeczywiście nie ma czegoś na rzeczy. Gdyby się okazało, że był to rodzaj transakcji wiązanej, to dla Platformy Obywatelskiej byłby to bardzo poważny problem. Oznaczałoby to, mówiąc kolokwialnie, ustawienie przetargu pod konkretnego oferenta, a to jest przestępstwo podkreślił w rozmowie z naszą reporterką poseł PiS. Przypomniał też, że sprawa dostarczenia mistrali dla Rosji wywołała dużą burze w Unii Europejskiej. Mimo tego, że Rosja była już objęta sankcjami, Francuzi chcieli, nie bacząc na wszystko, dokończyć transakcję. Dopiero pod sam koniec negocjacji (…) Francja wycofała się. Częściowo pod naciskiem opinii europejskiej, a częściowo no i właśnie, tu się jawi znak zapytania, czy jakiegoś porozumienia nie było dodał parlamentarzysta.
  • @Repsol
    W wikipedii anglojęzycznej można wyczytać coś bardzo ciekawego w temacie Caracala, mianowicie, że aż 40% kwoty zakupu Caracali przez Polskę miało stanowić szkolenie i logistyka! Czyli że za kwotę około 6 miliardów złotych miały być realizowane szkolenia dla pilotów i bliżej nieokreślone „działania logistyczne”. Powiedzmy, że tych pilotów wyszkolono by 500, po dziesięciu na każdego Caracala. Koszt jednego szkolenia musiałby być astronomicznie wysoki, rzędu 10 milionów złotych od osoby. A gdyby pilotów było tylko 100, to koszt jednego szkolenia byłby rzędu 60 milionów od osoby! Nie wiadomo, na czym miałyby polegać działania logistyczne. Widać wyraźnie, że w ten sposób miał nastąpić transfer olbrzymich pieniędzy z budżetu państwa do spółek logistycznych i szkoleniowych, czyli że w ten sposób, jak najbardziej legalny choć irracjonalny, miały one trafić do struktur wojskowych, czyli do... kolegów z WSI. Nic dziwnego że Komorowski i spółka są pierwszymi, najbardziej zagorzałymi krytykami zerwanego kontraktu, tak samo jak kiedyś byli jego największymi poplecznikami. 6 miliardów na szkolenia, wyobrażacie to sobie? Żeby wyszkolić żołnierza, który na co dzień obsługuje różne karabiny do obsługi jednego karabinu na pokładzie Caracala, oraz pilota, który i tak ma licencję na latanie helikopterami wojskowymi i olbrzymie doświadczenie w swoim fachu. Ściema, przekręt tysiąclecia. Co ciekawe, to co pisze wikipedia nie jest w ogóle obecnie podnoszone przez ludzi z dawnego rządu PO-PSL, krytyków zerwanego kontraktu. Nikt z PO nie mówi obecnie o tym, że 40% ceny Caracali miały stanowić szkolenia i działania logistyczne... Może warto byłoby ich o to zapytać?
  • @Repsol
    W punkt: "Gdyby rządziła PO kupilibyśmy Caracale po super (dla Francuzów) cenie, na offsecie zrobiliby nas jak chłopa w sądzie, a media ogłosiłyby sukces"...Z kontraktem na wielozadaniowe śmigłowce dla polskiego wojska od początku była niezła jazda. Najpierw rząd PO-PSL odrzucił oferty na produkowane w Polsce Blackhawki i AW149, by wybrać propozycję Francuzów na sprzęt produkowany za granicą. Potem okazało się, że śmigłowców będzie tylko 50 (zamiast 70), a ich łączna cena urośnie z 11,8 do 13,3 mld zł. Gdyby nadal rządziła PO, to w zaprzyjaźnionych mediach pewnie wciąż sączyliby narrację o niebywałym geniuszu negocjacyjnym ministra Siemoniaka. Historia zakupu 50 Caracali jest już zamknięta. MON zerwało negocjacje, jakie w tej sprawie były prowadzone z Francuzami z Airbus Helicopters. Celnym komentarzem popisał się na twitterze Wojciech Batug: "Gdyby rządziła PO kupilibyśmy Caracale po super (dla Francuzów) cenie, na offsecie zrobiliby nas jak chłopa w sądzie, a media ogłosiłyby sukces"...Przypomnijmy, że za jednego Caracala mieliśmy zapłacić ok. 62 mln euro. W tym kontekście ciekawie brzmią doniesienia francuskiej prasy na temat tegorocznego kontraktu zawartego przez Airbus Helicopters z malutkim Kuwejtem. Okazuje się, że za kwotę 1 mld euro (tj. równowartość 4,3 mld zł) kraj ten wynegocjował zakup aż 30 Caracali H225M, co oznacza, że koszt zakupu jednej maszyny wyniósł 33 mln euro. To niemal dwukrotnie mniej niż miałby wynieść koszt zakupu jednej maszyny przez Polskę. Warto też przypomnieć o kontrakcie, jaki w 2014 roku podpisała Turcja z amerykańskim konsorcjum Sikorsky. Okazało się, że za 3,5 mld dolarów (równowartość 13,4 mld zł) Turcy otrzymają aż 109 wielozadaniowych śmigłowców S70i BlackHawk, które mają trafić do wszystkich rodzajów sił zbrojnych. Co istotne - maszyny te będą montowane w Turcji. Za podobną kwotę mieliśmy otrzymać 50 Caracali wyprodukowanych we Francji...

    Źródło: Batug Wojciech (Twitter.com)
    Źródło: Le Koweit achete 30 helicopteres francais Caracal pour 1 milliard d'euros (LePoint.fr)
    Źródło: Turcja kupuje Black Hawki za 3,5 mld dolarów (Defence24.pl)
  • @kula Lis 66 22:53:04 ps...
    Jeżeli przetarg miał być rekompensatą dla Francji, to oznacza, że bogata Polska miała zrekompensować te straty kupując za ogromne pieniądze niezbyt nowoczesny sprzęt. Pamiętam, że od razu się o tym mówiło ale szybko sprawa ucichła bo to przecież "spiskowa teoria dziejów". Ale coś jednak na rzeczy było skoro france o tym teraz piszą. Ten francuski Airbus to są zwykłe oszukańcy, bo od Rosjan za dwa okręty klasy Mistral żądali 1,6 mld euro a jak do transakcji nie doszło to te same okręty klasy Mistral sprzedali Egipcjanom już za 900 mln euro i na dodatek przeszkolili w tej cenie 400 egipskich marynarzy.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930