Jesteśmy świadkami selektywnej łapanki: poluje się na "złych" ukraińskich oligarchów, podczas kiedy "dobrzy" ukraińscy oligarchowie mogą spać spokojnie. Czy dlatego, że wykupili sobie odpust wieczny poprzez amerykańskich lobbystów?

Kiedy w sobotę wieczorem pod remizą wybucha bandycka bijatyka na noże, policja najpierw zatrzymuje najbardziej krewkich członków konkurencyjnych band a potem ustala przebieg wydarzeń i winę uczestników.

W przypadku bijatyki dwóch konkurencyjnych band na Ukrainie, nazwanej potocznie "obywatelską rewolucją na Majdanie", jak na razie aresztowani są tylko członkowie jednej bandy. Czy dlatego, że członkowie drugiej bandy wykupili sobie wieczny odpust ?

Dotarły do nas medialne relacje o aresztowaniu w Austrii Dmytra Firtasza, ukraińskiego oligarchy powiązanego z rosyjskim szefem mafii Siemionem Mogilewiczem oraz o przeszukaniach w genewskim biurze innego ukraińskiego oligarchy Rinata Achmetowa (kumpla Radka Sikorskiego) powiązanego z Wiktorem Janukowiczem. To wszystko ładnie, tylko dlaczego mafijne klany po drugiej stronie barykad na Majdanie pozostają nietykalne? Pozałatwiali sobie glejty, przeważnie u amerykańskich Demokratów?

Na powyższym zdjeciu widzimy Jurija Bojko (pierwszy z lewej), byłego szefa ukraińskiego Naftogazu i byłego wicepremiera Ukrainy pod prezydenturą Wiktora Janukowicza, w towarzystwie oligarchy Wiktora Pinczuka (w środku) zięcia Leonida Kuczmy i kasjera naszego Aleksandra (Saszy) Kwaśniewskiego. Boyko jest partnerem biznesowym zatrzymanego właśnie Dmytro Firtasza. Ale nikt Jurija Bojko nie aresztował.

Nikt nie niepokoi też Wiktora Pinczuka, który kilka lat temu przelał kilkanaście milionów dolarów na konto fundacji Billa i Hillary Clintonów i opłacił odpowiednich amerykańskich lobbystów takich jak np. wpływowy Demokrata Douglas Schoen (zdjęcie poniżej), tak aby odpowiednio wyprali mu koszulę, która lśni teraz olśniewającą bielą niewinnej dziewicy, pro-europejskiego demokraty i filantropa.

Douglas Schoen chwali się, że to on wprowadził Pinczuka na salony w USA

Partner biznesowy ojca chrzestnego "obywatelskiej rewolucji na Majdanie", oligarchy Ihora Kołomojskiego, ukraiński mafioso Wadim Rabinowicz fotografował się z radością w latach 80-tych razem z Billem Clintonem i Alem Gore. Widać, ktoś mu też odpowiednio wyprał koszulę.

Ukraiński mafioso Wadim Rabinowicz pozuje z Clintonem i Gore (rok 1995)

Tymczasowy premier ukraińskiego rządu, którego nikt nie wybierał, Arsenij Jaceniuk, pojechał do Waszyngtonu i Nowego Jorku prosić o kasę i o broń. Został przyjęty jak nowy Nelson Mandela, chociaż Arseniuk jest byłym ministrem skompromitowanego rządu pięknej kleptomanki Julii, której były partner biznesowy i kleptoman, były premier Ukrainy Pawlo Lazarenko, właśnie zakończył odsiadywanie 12 lat w kalifornijskim więzieniu za pranie brudnych pieniędzy.

To wszystko zakrawa na niezłą hecę.

Kilka dni temu Arseniuk nadął się patriotycznie na wiecu w Kijowie celebrującym 200 rocznicę urodzin poety Tarasa Szewczenki. Nam jednak nasuwa się na myśl inny ukraiński wieszcz, urodzony w okręgu połtawskim Mikołaj Gogol. Gogol przejrzał ukraińskie oligarchiczne "elity" już dawno, przypominamy jego wciąż aktualną analizę polityczno-socjologiczną Ukrainy (cytat): "Jest tam tylko jeden porządny człowiek: prokurator; ale i ten, prawdę mówiąc, świnia.."

 

Jeden tam tylko jest porządny człowiek: premier; ale i ten, prawdę mówiąc..